Obywatel Yuby. Część 4 – ostatnia

Technika bez końca

Choć zdaje sobie sprawę, że jego umiejętności są w tym momencie na wysokim poziomie, to początek sezonu zaczyna ostrożnie. Kiedyś motocykl wyciągał w styczniu lub w lutym, kiedy na dworze było dwa stopnie ciepła. Zęby szczękały, kolana bolały, a on razem z kolegami jeździł choćby do sąsiedniej dzielnicy.
– Teraz zakładam sześć par kalesonów i nadal jest mi zimno – przyznaje się. – Jestem ciepłolubny, więc nie wsiadam na motocykl, gdy za oknem jest poniżej 15 stopni. W związku z tym między sezonami mam półroczną przerwę.
Co roku ma wrażenie, że jego motocykl jest bardzo szybki. I zawsze sezon zaczyna od podstaw i nie jest tak, że wszystko od razu mu wychodzi. Jeździ spokojnie po to, by poczuć motocykl, wjeździć się. Pracuje nad elastyczną, rozluźnioną pozycją. Kręci kółka na parkingach, jeździ po rondach, potem wybiera dłuższe trasy i przyzwyczaja się do ruchu miejskiego. Bo choć od pierwszych doszkalań minęło już sześć lat, to, jak mówi, praca nad techniką nigdy się nie kończy.

Kiedy już chwilę pojeździ, rusza na tor i od pierwszego wyjazdu w sezonie, bywa już stałym gościem zamkniętych obiektów. Taki rodzaj jazdy preferuje. Żałuje, że w Polsce nie ma więcej tego typu obiektów.
– W tym kraju sport motorowy nie jest super poważny i rozreklamowany – mówi Mariusz. – Budujemy stadiony piłkarskie, a nie tory wyścigowe. Mamy piłkarzy, jakich mamy, a skoczni narciarskich czy ścieżek dla biegaczy narciarskich brak. A wiadomo, na torze mniejsze jest prawdopodobieństwo, że na lewoskręcie rozjedzie mnie pan w złotym matizie i kapeluszu.
Zimą ćwiczy kondycję, jeździ na rowerze stacjonarnym, chodzi na siłownię, robi ćwiczenia aerobowe.

Prywatny ranking

Nadal nie rozstaje się z v-kami. Obecnie jeździ na Aprilii RSV 1000 w wersji Factory. Taki motocykl sobie wymarzył i z pomocą kolegów przywiózł do Polski. Jak tylko jest okazja, jeździ też na innych motocyklach i tworzy swój własny ranking motocyklowy. Jeśli chodzi o jazdę sportowo-turystyczną w dalsze trasy, to najlepiej mu się jeździło BMW K 1300 S – fenomenem szybkiej turystyki, i Honda CBR 1100 XX. W jeździe sportowej najlepiej spisywało się pod nim Ducatti 1098. Docenił precyzję hamowania, dodawania gazu, skręcanie. Niczym go natomiast nie zaskoczyło jeśli chodzi o prowadzenie – od lat jest fanem europejskich motocykli, które w tym aspekcie jazdy nie mają sobie równych.

yuby32

Afirmacja i luz

Ideologii do motocykli nie dorabia. Nie interesują go rozważania typu kim jest prawdziwy motocyklista? Czy lepiej mówić ‘motor’ czy ‘motocykl’? Są to dla niego dyskusje, które nie mają żadnego znaczenia. Jego życiowym priorytetem jest święty spokój. Nie lubi się stresować. Cieszy się, że korporacyjna codzienność, po czternastu latach pracy w biurokratycznym molochu, nie jest już jego udziałem.

Koncentruje się na tym co naprawdę ważne – na rodzinie, pogodzie ducha i osiągnięciu luzu. Potem są motocykle – jazda, doszkalanie, tor. Taka hierarchia jest dla Yubego niezwykle ważna.
– Jeśli ja się nie stresuję, to i moja rodzina się nie stresuje- mówi Mariusz. – Kiedyś życie to był spontan. Na pewno było zabawniej, ale chyba zwyczajnie z tego wyrosłem. Teraz raczej mocno stąpam po ziemi, spoważniałem. Wolę afirmować rzeczywistość, niż zabawiać ludzi.
Afirmuje więc wiosnę, gdy robi się ciepło. I wcale nie z uwagi na rozpoczęcie sezonu. Zwyczajnie, lepiej funkcjonuje, gdy za oknem grzeje słońce. Wtedy lubi wyjść z synem na spacer. A jak już się wyluzuje, od razu widać to w jeździe na motocyklu.

____________

Powyższy tekst to ostatnia część podzielonej na cztery odcinki całości.
Mariusz “Yuby” Palichleb w 2014 roku wystartuje w Motoyoungtimer Cup w barwach Pin-Up Racing Team. Wydawnictwo Buk Rower jest patronem medialnym zawodnika. Inni patroni medialni to: Motoyoungtimer.pl, Forum Motocyklistów, Autokult.pl oraz Kulikowsko – Motocyklowa Szkoła Tomasza Kulika.

 

 

Powiązane teksty:

  1. Obywatel Yuby.
  2. Obywatel Yuby. Część 2.
  3. Obywatel Yuby. Część 3.

Zostaw komentarz

Przewiń do góry