Wrocławskie targi za nami!

Wrocławskie targi za nami!

Było dużo pracy, śmiechu i cukierków. Trema okazała się całkowicie zbędna, a my, choć zmęczeni, wróciliśmy z mnóstwem pozytywnej energii.


Do tej pory mieliśmy okazję uczestniczyć tylko w warszawskim bazarze motocyklowym i stołecznych targach książki. Po trzech dniach spędzonych na targach we Wrocławiu ekipa bukrowerowa uznała jednogłośnie, że był to udany czas i na kolejnej edycji nie będzie nas mogło zabraknąć.


Organizatorzy postarali się, żeby uczestnikom targów nie starczyło czasu na podrapanie się po nosie. Program był wypełniony po brzegi. Pokazy stuntu, wystąpienia podróżników, konkursy z elementami techniki jazdy i oczywiście olbrzymia ilość wystawców. Grażyna na zaproszenie Ani Jackowiskiej opowiadała zwiedzającym o wyprawie do Gruzji. Po zejściu ze sceny stwierdziła, że całkiem dobrze czuje się w roli gwiazdy.


Można było zobaczyć, a niekiedy też usiąść na kosmicznych rumakach. Naszym hostessom w głowach zawróciły Triumph Tiger 800 XCX, Triumph Tiger 800 XRX, Tiger Explorer 1200 Spoked Wheels, Ducati Panigale 1299, Ducati Panigale 899, Ducati Scrambler, KTM 1290 Super Adventure, Honda VFR800X Crossrunner i nowa Yamaha R1. Stoisko Buk Rower odwiedzili ludzie znani w światku motocyklowym i triatlonowym - podróżniczka Ania Jackowska, reprezentant redakcji "Motocykla" Maciek "Misiek" Grabowski oraz legenda triatlonowa - Dariusz Sidor z żoną, którzy teraz zamierzają zaznać odrobiny motocyklowych wrażeń. Cieszy nas, że tak wiele osób podchodząc do stoiska mówiło wskazując po kolei na książki: "tę mam, tę mam i tę też". Przychodziło także sporo zwiedzających, którzy o naszym istnieniu nie mieli pojęcia. Mieliśmy okazję wymienić się doświadczeniami z jazdy, z podróży i wesprzeć osoby, które dopiero planują swoją pierwszą wyprawę.


Spragnieni zakupowego szaleństwa mieli okazję obłowić się w masę motocyklowych gadżetów. Były stoiska z ciuchami, kaskami, częściami, używanymi i nowymi motocyklami, no i my. Niestety pracy było tyle, że choć planowaliśmy pełną relację, to niestety zabrakło czasu na zwiedzanie i większą ilość zdjęć. Przechodząc do toalety obiecywałam sobie, że zaraz przysiądę się do tego Scramblera, albo dokładnie obejrzę te piękne cafe racery, ale niestety praca wciągała na równi z pysznymi krówkami. Mam nadzieję, że za rok nasza relacja z targów będzie dokładniejsza.